Husseini

Marzec 23, 2016
Husseini

Husseini to nasz Podopieczny w Tanzanii.

husseini

Trafił on pod nasze skrzydła na początku września i  znalazł się w szkole średniej (secondary school) o wysokim poziomie nauczania. To szkoła z internatem, dlatego koszty różnią się od szkoły publicznej. Husseini udowodnił, że chce i potrafi się uczyć bardzo dobrze i chciałby zostać inżynierem.

Husseini bardzo chciałby studiować w Polsce. Wiele słyszał i czytał o studiach inżynieryjnych w naszym kraju. Postanowiliśmy, że jeśli uda mu się zaliczyć rok na najwyższych notach w St. Mattchews i jednocześnie pozyska przychylność Ministerstwa Edukacji w swoim kraju oraz przekona do siebie polskie MZS w trakcie wakacyjnych naborów i przyznawania stypendiów, to pomyślimy wspólnie jak mu pomóc dalej.

Na razie jednak czekamy na wyniki pierwszego półrocza i zobaczymy czy jego pewność siebie i determinacja pozwoliły mu uzyskać wyniki o jakich marzy i na jakie ciężko pracował. Koszt semestru w szkole z internatem (poza programem nauczania i lekcjami, także podręczniki, wyprawka wraz z kilkoma kompletami odzieży i butów; nocleg, wyżywienie, zajęcia „laboratoryjne” czyli dodatkowe godziny pracy z nauczycielem, dostęp do biblioteki i sali komputerowej) to 1000 USD. Hussein nadal poszukuje 2-3 Rodziców Adopcyjnych, którzy pomogliby mu w tym roku szkolny.

Jeśli chciałbyś wesprzeć naszego Podopiecznego, prosimy o kontakt: adopcja@majaprzyszlosc.org.pl

Nasi Wolontariusze w podróży

Styczeń 19, 2016

tanzania widok

Na początku stycznia dwoje naszych wolontariuszy – Agnieszka i Marcin – poleciało do Afryki. Przez najbliższe 5 tygodni odwiedzą kilkanaście naszych placówek w Tanzanii i sąsiadującej z nią Kenii, w tym przedszkole w Kigera Etuma oraz szkoły objęte opieką naszej Fundacji w ramach projektu „Szkoły na Równi-ku”. Relacje z ich wyprawy możecie śledzić na naszym blogu: http://sercedlaafryki.blogspot.com/

Życzymy im wszystkiego dobrego i zasypani śniegiem zazdrościmy wspaniałego klimatu!

Wyniki zbiórki na Święta 2015 – dziękujemy za pomoc!

Grudzień 24, 2015
 Wyniki zbiórki na Święta 2015 – dziękujemy za pomoc!

Tradycyjnie już dziękujemy Państwu za pomoc z dofinansowaniem upominków i organizacją okresu świąteczno – noworocznego na naszych placówkach. W roku bieżącym przekazali Państwo na ten cel aż 4 214 zł!

Środki zostały podzielone między 6 placówek:

Yaounde i Garoua (Kamerun), Kigera (Tanzania), Ulan Ude (Syberia), Lai (Czad) i Nakuru (Kenia)

ASANTENI! DZIĘKUJEMY! THANK YOU! MERCI!

swieta-2015-podsumowanie-zyczeniai

Drugie życie plecaka. Podaruj mały plecak, tornister lub zorganizuj zbiórkę!

Grudzień 02, 2015

Masz w domu nieduży plecak szkolny, przedszkolny, miękki..? Nie jest Ci już potrzebny?

Podaruj go dzieciom Afryki.

Jeśli jesteś nauczycielem, możesz zorganizować zbiórkę w szkole i wysłać ich więcej.

Trafią one do uczniów i przedszkolaków Tanzanii, Kamerunie, Czadzie, Kenii.

Możesz dostarczyć je osobiście do biura Fundacji w Poznaniu przy ul. Kraszewskiego 3/11 lub pocztą do biura fundacji.

Przed przybyciem koniecznie skontaktuj się z nami. W razie potrzeby  dopasujemy termin dogodny dla Ciebie.

 

Arthur z Kamerunu – rok akademicki 2015/16

Październik 21, 2015

Arthur zaliczył pierwszy rok studiów na specjalizacji z  księgowości!

Jest bardzo ambitnym i pracowitym chłopcem – przypominamy, że w zeszłym roku zdał na dwa kierunki i mógł wybrać pomiędzy bankowością i zarządzaniem a dziennikarstwem.

_Arthur_student ksiegowosc od 2014-15_1rok

Arthur mieszka z ojcem ale jest w kontakcie z mama i pozostałym rodzeństwem. Koszty roczne studiów 1100 euro. Tata Arthura zobowiązał się do opłacania chłopcu 500 EUR czesnego i dotrzymuje obietnicy.

My poszukujemy 2-3 osób, którym jego los nie będzie obojętny, by pomóc mu kontynuować studia w nowym roku akademickim. Brakuje nam 450 EUR rocznie.

Jeśli chciałbyś wesprzeć naszego podopiecznego, prosimy o kontakt: adopcja@majaprzyszlosc.org.pl

Marineth jako wykwalifikowana pielęgniarka

Październik 03, 2015

Dzięki osobom które pomogły sfinansować jej edukację Marineth rozpoczęła pracę jako pielęgniarka w ośrodku zdrowia w Yaounde.Nyah Marineth

Nasza podopieczna jest zdolną a ambitną dziewczyną, bardzo skupioną na nauce. W Yaounde mieszkała u cioci, która wspierała ją finansowo aż do ukończenia szkoły średniej. Dzięki Fundacji Marineth mogła kontynuować naukę w dwu letniej szkole pielęgniarskiej  i w tym roku uzyskała upragniony dyplom!

Melissa ukończyła studia z chirurgii dentystycznej dzięki Rodzicom Adopcyjnym

Wrzesień 28, 2015

Dzięki pomocy Rodziców Adopcyjnych, dofinansowaliśmy jej naukę i obecnie Melissa jest posiadaczką dyplomu chirurga dentystycznego. Jest już w pełni samodzielna! Dziękujemy!

Melissa-_studentka-2014-15_ostatni-rok-chirurgia-dentystyczna-300x218

Dzień Dziecka 2015

Czerwiec 01, 2015
Dzień Dziecka 2015

Wszystkim Podopiecznym życzmy cudownych chwil!
Kochamy Was wszystkie bez wyjątku!
Na zdjęciu poniżej – Podopieczni z Yaounde??????????

„Niech umrze” – o trudnych wyborach mamy w Afryce. s.Alina

Maj 15, 2015

Bycie Mamą nie jest łatwe. Wie o tym każda z nas. Choć cywilizacyjny postęp i dostęp do określonych produktów i usług bywa pomocny w wychowaniu dzieci. Choć nic nie zastąpi miłości i troski.
Dziś o trudnych wyborach Mam w dalekiej Afryce, na podstawie historii opisanej przez s.Alinę. Dlatego tak bardzo doceniamy i kochamy Mamy Adopcyjne – dbanie o dziecko na odległość, wzięcie odpowiedzialności za jego edukację, dobre słowo i pochwała w liście – są bardzo cenne. Wspieracie tym nie tylko dzieci, ale także Mamy biologiczne, których życie także nie jest usłane różami.

Nie oceniaj.
*******************************************
15 maja…
„Byłam dziś praktycznie cały dzień w szpitalu z naszym Williamem, jest bardzo poważnie chory i musiał zostać w szpitalu przynajmniej do poniedziałku, aż nabierze sil i będzie wiadomo, że nic mu nie zagraża. Niestety na jego zdrowie miało wpływ zaniedbanie mamy….

Mama była z Wiliamem u mnie we wtorek i juz wtedy był bardzo chory. Dostała wsparcie i poszła do lekarza, niestety po powrocie od niego nie pokazała sie juz u mnie i nie powiedziała, że nie wykupiła wszystkich leków. Stad dziecko nie było leczone… Willi wymiotował cały czas, co oznacza, że nie jadł od 3 dni…
Dzisiaj sytuacja już była tak poważna, ze gdyby nie został w szpitalu to mógł umrzeć.
Mama niestety jakby zupełnie tego nie rozumiała, ni dociera o niej powaga sytuacji chyba.. Miała nam za złe ze został w szpitalu, bo ona nie ma czasu, by czuwać przy nim i odmówiła pojechania do niego do szpitala.
Na pierwsza noc został u niego starszy brat Frederic, a jutro rano, zawiozę zmianę, czyli jedną dziewczynę, która jest pod naszą opieką, bo Frederic musi jechać do szkoły – ma jutro zaliczenie.
Nie mogę liczyć na mamę, ona do szpitala nie pojedzie. Kazała go przywieźć do domu i „jeśli ma umrzeć, to niech umrze” to były jej słowa…
Na misji nie mieliśmy wyjścia. Tu w szpitalu rodzina czuwa przy chorym i daje mu jedzenie oraz oczywiście opłaca cały pobyt i sądzę, że tego mama sie obawiała, bo nie stać ją na szpital.
Willi jest już po badaniach i wyniki wykazały bardzo mocną malarię, duże osłabienie oraz problemy z płucami, bo ma bardzo mocny kaszel. A ponieważ mama leczyła mu ten kaszel octem ( ktoś jej powiedział ze to lekarstwo) to jeszcze mocniej poraniło przewody pokarmowe i żołądek. Z tego powodu Willi ma też trudności z mówieniem, ale jest świadomy i wszystko rozumie. Dostał siedmiodniowe leczenie, w tym 3 dni na kroplówkach, i co najważniejsze – będzie żył. Pod wieczór już było widać zmianę i co ważne próbował jeść z apetytem.
Dzielę się tą sytuacją, by przedstawić prawdziwy dramat tych rodzin. Często wychowanie dzieci przerasta możliwości rodziców i to nie tylko finansowe; także wiedzą, możliwościami, brakiem wsparcia ze strony bliskich. Bo gdyby Willi wziął od razu leki malaria pewno by minęła i nic innego nie dołączyło i jeśli chodzi o koszty, wyszło by 5 razy taniej.
Niestety nie było czasu i zainteresowania chorym dzieckiem, bo generalnie troska o byt ogólnie, pozostałe dzieci, świadomość choroby i powagi sytuacji jest wciąż bardzo niska u rodziców.
Bardzo trudno nam zrozumieć, szczególnie rodziców, którzy nie ukończyli żadnej szkoły, że ich tok myślenia jest inny.

16 maja
Dzisiaj byłam 3 razy w szpitalu. Willi ma sie dużo lepiej i wraca do sil…A ponieważ miałam spotkanie z młodymi (uczniowie szkół średnich), wiec nie brakowało chętnych do odwiedzin Williama…
I dzisiaj niespodzianka – mama prosiła, aby ją zawieźć do szpitala – tę noc to ona czuwa przy chłopcu. Zrozumiała, że chcemy mu tylko pomoc, aby mógł żyć.
Okazało się także, że jakiś szaman jej powiedział, aby zostawiła Williama, gdyż ma taką samą chorobę co jej córka, która umarła już dawno i jeśli mu nie przechodzi to znaczy że ma umrzeć… Tłumaczyli je nawet, że Bóg tak chciał…
Trudno tym, którzy wmawia się na co dzień różne rzeczy, a sami nie ukończyli żadnej szkoły, zrozumieć czasami podstawowe kwestie troski o dziecko i różnice pomiędzy nieuchronnym, a możliwym działaniem.
Dzisiaj widząc Williama w lepszym stanie mama zrozumiała jak należy dziecku pomagać i gdzie szukać właściwej pomocy.
Różnice myślenia są nie do przeskoczenia, nie można oceniać. I ja mam czasami trudności z pojęciem takich sytuacji, że można tak a nie inaczej zareagować…

ps. Dziękujemy za koszulki, które dzieci dostaną na Dzień Dziecka!!! William dostał już swoją w szpitalu, bo w domu nie znalazła się żadna czysta i nie podarta…
To był naprawdę dobry pomysł :)
s. Alina (Yaounde, Kamerun)

Na zdjęciu pierwszy z lewe to William, z prawej – Frederic.

Gosia spotyka Bertranda – wzruszające spotkanie w Yaounde

Kwiecień 16, 2015
Gosia spotyka Bertranda – wzruszające spotkanie w Yaounde

„Wczoraj po południu przyszło kilka osób – studenci i uczniowie szkol średnich, będący w programie adopcyjnym.

Po części, gdzie to ja ich pytałam o rożne rzeczy i robiłam zdjęcia, jeden z chłopców…właściwie to mężczyzn zaczął coś mówić, po francusku, wiec ni w ząb nie zrozumiałam Wiedziałam tylko ze mówi do mnie i ze mi to później przetłumaczą, wiedziałam ze mówi o programie, bo tyle wyłapałam z moja znajomością języka, wiec czekałam…a On mówił i mówił..
To był Bertrand…chłopak który sam opiekuje się swoim rodzeństwem, który studiuje i stara się łapać dodatkowe prace żeby moc zapłacić czynsz za wynajmowany dla nich kat do mieszkania i kupić coś do jedzenia.

Kiedy mi tlumaczono jego słowa miałam łzy w oczach.
Na moje „ręce” złożył podziękowania dla Fundacji i ludzi którzy wspierają jego i jego kolegów.
Mówił, ze bez Was nie mógłby nawet myśleć o pójściu do szkoły. Pewnie byłby złodziejem tak jak wielu innych. A tak, dzięki Waszej pomocy może się uczyć, może myśleć o czymś lepszym dla siebie. 99% jego wiary w siebie i siły to Wy i Wasza pomoc!!!

Na co dzień nie działam Fundacji, ale chcę żebyście wiedzieli, że to co robicie jest wielkie. Ze Ci którym pomagacie są Wam wdzięczni – za Wasz czas, za Wasze serce, za Wasza pomoc. A usłyszeć to co ja dziś usłyszałam to wielki zaszczyt.
Przekazuje te podziękowania i słowa uznania Wam i Rodzicom Adopcyjnym za to robicie – rzecz piękną – dzielicie się sercem.

Chciałam przekazać to co usłyszałam, bo naprawdę była to bardzo wzruszająca chwila. Gosia”

Gosia  – wolontariuszka Fundacji, która spędziła kilka tygodni w Afryce, dziś wraca z Kamerunu. Gościła u naszej misjonarki s.Aliny.
Dziękujemy Siostrze za opiekę nad nią, a Gosi życzymy je bezpiecznej podróży i czekamy a materiały, które udało jej się przygotować ;)

A na zdjęciu poniżej Bertrand kilka miesięcy temu ;)

Bertrand-2014-fb-Gosia-Kałun

Zorganizuj z nami ŚWIĘTA! Czekamy do 12 grudnia!

Listopad 15, 2014

Drodzy Przyjaciele Naszych Podopiecznych. W ubiegłym roku
zorganizowaliście pierwsze Boże Narodzenie na wspieranych przez nas
trzech placówkach w Tanzanii i Kamerunie.

Zamiast tak skromnych w żywność i smakołyki Świąt jak w 2012 (zdjęcie powyżej), w 2013 roku zafundowaliście dzieciom  wymarzoną Gwiazdkę z pełnym brzuchem i uśmiechem, przekazując łącznie 3602 zł  – zdjęcia poniżej.

Czy w tym roku pomożesz nam zorganizować dla nich spotkanie świąteczne?

Jeśli możesz, będziemy zobowiązani za pomoc i finansowe wsparcie tego działania.
Wpłaty na ten cel prosimy dokonywać do dnia 12 grudnia (piątek)
o tytule “Święta 2014– darowizna”

na rachunek Alior Bank PL 65 2490 0005 0000 4520 4418 9818
(dla wpłat w EURO obowiązuje inny numer rachunku- prosimy o kontakt adopcja@majaprzyszlosc.org.pl).

Jeśli ktoś ze znajomych mógłby być zainteresowany takim okazjonalnym wsparciem – będzie nam ogromnie miło, jeśli ta wiadomość pójdzie w świat ;)

Arthur – bardzo zdolny, zdał na dwa kierunki ;)

Wrzesień 01, 2014

 

_Arthur_student ksiegowosc od 2014-15_1rok

Arthur od dzieciństwa głównie pod opieka mamy, tato odszedł do innej kobiety, ale pojawił się po latach w życiu chłopca – w 2014 roku. Arthur ma 5 rodzeństwa. Mama prowadzi mały „komers” sprzedając warzywa. sytuacja ciężka, bo bardzo często choruje i nie może pilnować straganu.

Podopieczny Fundacji Mają Przyszłość w Yaounde, zdecydował się zdawać na dwa kierunki studiów, aby zwiększyć swoje szanse na naukę na uczelni wyższej.